Can a Heart Still Break After It’s Stopped Beating ?“

Michael Skweres

Czy klient ma zawsze rację ?

Czy to dobra zasada ? Niekoniecznie.

Odkąd pamiętam to powiedzenie chodziło jak cień za tymi, którzy mieli na sprzedaż jakieś produkty lub usługi. Myślę, że warto od razu powiedzieć, że zasada nie jest zła i na pewno sprawdza się w wielu sytuacjach, ale czy w projektowaniu również ? 

Możemy spotkać różnych klientów, którzy chcą stworzyć i prowadzić swoją stronę internetową, zareklamować się bądź to w świecie wirtualnym lub realnym. 

Wiem czego chcę ! 

Mniej więcej dziewięćdziesiąt procent klientów twierdzi stanowczo, że wie czego oczekują i gdyby nie to, że na twierdzeniu się kończy, sytuacja byłaby idealna, a ten wpis nie miał by racji bytu. Problem pojawia się gdy po pierwszej rozmowie okazuje się, że jednak nie do końca, bo ścieżek, którymi klient chce iść jest kilka, a promocje online, mieszają się z tymi realnymi, drukowanymi i zaczyna się zabawa w ciuciubabkę pt. co zrobić, żeby uświadomić klienta. Nie jestem pewien tylko czy warto, bo niektórzy wiedzą swoje i nie ma opcji, żeby przekonać Pana lub Panią, którzy przecież są w branży od lat i dotąd przecież działała obrana 20 lat temu droga, że różné media wymagają różnego podejścia do tematu, a to co sprawdzało się nawet nie dwadzieścia, a dwa lata temu, dziś niekoniecznie musi być tak samo skuteczne. 

Całe szczęście trafiają się ludzie otwarci na pomysły, gotowi przyjąć krytykę i przeanalizować czy dotychczasowe podejście na pewno się sprawdza, czy może tylko tak im się wydaje. Niestety nie ma ich wielu. 

Projektant czy jak to ładnie i nowocześnie brzmi — designer, ma na starcie dwa wyjścia. Podwinąć ogonek i skupić się na tym czego życzy sobie klient. Kropka w kropkę wykonać to co ten sobie zaplanował i nie przyznawać się przed znajomymi i światem, że ten kaszan wyszedł spod jego pióra, myszy, klawiatury, gładzika, stylusa czy czego by nie używał podczas składania projektów, albo postawienie się klientowi w pozytywnym tego słowa znaczeniu i zaproponowanie czegoś innego. 

Porozmawiajmy 

Z mojego doświadczenia wynika, że rozmowa to zawsze pierwszy i tak naprawdę najważniejszy krok. Nie chodzi przy tym o odpytanie kogoś co, czego, jak i o co mu chodzi, ale.. rozmowę. Niestety wielu na tę rozmowę nie ma czasu.. i klientów i wykonawców. Czasu zawsze jest za mało, zawsze gonią kolejne spotkania, zlecenia i telefony i wybierane jest podejście pierwsze. Gdyby jednak znaleźć czas, warto uświadomić klienta, posiłkując się przykładami tych największych i najlepszych, że oni teraz robią “to” tak. Branża przy tym nie jest najważniejsza. Liczy się możliwość pokazania stylu w jakim tworzone są w danej chwili kreacje. Uświadomienie tego jakie trendy panują i że na przykład żółto-​niebieskie gradienty to nie jest to. 

Z reguły pokazanie klientowi kreacji agencji wykonanych dla dużych firm się sprawdza. Każdy chce przecież nawet będąc małą lokalną firmą mierzyć jak najwyżej i być porównywanym z największymi. Kilka reklam, z kilku branż powinno dość szybko uświadomić klientowi, że jego droga i upór mogą tylko zaszkodzić, a pieniądze wydane na stworzenie reklamy takiej jak on chce zostaną wyrzucone w błoto.

Prostota przede wszystkim 

Wielu klientom wydaje się, że skoro już płacą za reklamę, czy mówiąc dokładniej za powierzchnię reklamową, to trzeba ją wykorzystać w 110 %, a to nie zawsze jest prawda. 

Nie mówię przy tym, że reklamy zawsze powinny być minimalistyczne, ale często sprawdza się reguła, że więcej znaczy mniej i tak zamiast litanii oferowanych produktów czy usług, wystarczy ogólny zarys branży w jakiej działa dana firma. Wystarczy słowo, hasło, które zainteresuje klienta, podparte odpowiednią oprawą graficzną. 

Trzeba pamiętać, że potencjalny klient naszego klienta nie chce czytać reklamy, nie chce zatrzymywać się przy niej na dłużej niż rzut okiem i ta chwila musi wystarczyć, aby wzbudzić jego zainteresowanie, aby zainteresować i poinformować o tym co mu oferujemy. Prosta zasada– nie każ mi myśleć sprawdza się tutaj najlepiej. Klient nie ma myśleć. Ma wiedzieć od razu w czym rzecz. 

Duża czcionka i konkretna informacja. 

Gdy nie wiadomo o co chodzi 

Pieniądze to kolejny ważny element. Każdy z nas lubi je wydawać z sensem i widzieć, że skoro już się w coś zainwestowało, nawet jeśli był to lód na patyku, to było warto. Większe firmy, nawet jeśli działają na rynku lokalnym, wiedzą, że trzeba zainwestować, aby coś z tego w dłuższej perspektywie mieć. Mniejsze firmy zdają się tego typu podejście bagatelizować. Chcą wydać jak najmniej, nawet kosztem jakości i to do nas niestety należy przekonanie ich, że te wydane na porządny projekt pieniądze zamiast czegoś na “odczep się” za 5 złotych mają szansę się zwrócić z nawiązką. 

Ostatecznie 

Klient ma zawsze rację, chyba, że tej racji nie ma lub jego budżet nie pozwala na to, aby mógł jej nie mieć. Projektując reklamy, strony itd. niestety często zmuszeni jesteśmy do podwinięcia ogonka, odłożenia swoich pomysłów do szuflady i odrobienia pańszczyzny. Przy czym odłożenie do szuflady jest tutaj pewnym kluczem. Jeśli mamy pomysł, nie porzucajmy go, bo z czasem wypłowieje i zniknie z pamięci. Warto jest zapisywać i kolekcjonować to co się wymyśliło. Jeśli czas i środki pozwalają, realizować je w formie mockupów i prezentować na Dribbble czy podobnych serwisach. Jeśli klient nie pozwoli, wykonajmy na boku to samo zlecenie po swojemu. Pokażmy na co nas stać.